23 grudnia 1987 r.
Michał Jacek Mikoś
[...]
USA
Maria Biliżanka-Bielińska
Kraków, [...]
Poland
Wielce Szanowna Pani!
Jak Pani pamięta, w czasie mojego krótkiego pobytu w Krakowie w sierpniu miałem przyjemność zobaczyć się z Panią i prosić o przywołanie z przeszłości wspomnień dotyczących moich rodziców, Michała i Stanisławy Mikosiów. Po tej rozmowie, na podstawie wiadomości, które mi Pani podała, zwróciłem się do krewnych i znajomych, między innymi w Tarnowie, z prośbą o dodatkowe informacje i wspomnienia, z których mógłbym odtworzyć dla siebie pełniejszy obraz życia moich rodziców, szczególnie w okresie, którego sam nie pamiętam, bowiem urodziłem się w październiku 1939 r.
Otóż z rozmów, które przeprowadziłem, wyłonił się pełniejszy obraz przeżyć moich rodziców i całej rodziny w Tarnowie w czasie wojny. Po śmierci Mariana Spólnika, mojego wuja, który został zabity w czasie przesłuchania na gestapo, moja ciotka Genowefa Spólnikowa i jej córka Anna zostały zaaresztowane przez gestapo, a następnie wysłane do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück. Dwukrotnie aresztowany przez gestapo był mój ojciec.
Dowiedziałem się także, że po drugim wyjściu ojca z więzienia w Tarnowie cała nasza rodzina, to znaczy ojciec, matka, mój brat Andrzej i ja, przeniosła się do Ryglic k. Tarnowa, aby nie narażać się na dalsze represje.
Dowiedziałem się też, i tutaj prosiłbym o potwierdzenie, że w Ryglicach przebywała wtedy Pani, ukrywając się przez pewien czas przed Niemcami w domu moich rodziców. Z relacji tych dowiedziałem się, iż tylko dlatego, że była Pani osobą pochodzenia żydowskiego, narażona była Pani na aresztowanie przez Niemców i niechybną śmierć. Rodzice moi ukrywali przed ludźmi w wiosce ten fakt, twierdząc, że jest Pani ich daleką krewną i przebywa w ich domu jako opiekunka dzieci. W ten sposób przeżyła Pani najtrudniejszy okres aż do wyzwolenia i przyjazdu brata.
Jeżeli relacja ta jest prawdziwa, to bardzo prosiłbym o potwierdzenie powyższego opisu. Chodzi mi głównie o to, żebym wiedział dla siebie, czy rzeczywiście moi rodzice zdobyli się na taki czyn, kiedy sami, jak wielu Polaków, znajdowali się pod groźbą zagłady. Wiadomo nam tutaj w Stanach, a także w Polsce, że postawy antysemickie były rozpowszechnione. Z drugiej strony także wiadomo, że wielu Żydów i Żydówek przeżyło wojnę w Polsce właśnie dzięki pomocy Polaków i że ludzie tacy uznawani są przez Jad Vaszem jako Sprawiedliwi wśród Narodów Świata, bowiem przyczynili się oni do uratowania chociaż jednego życia.
Tak więc myślę, że jeżeli potrafi Pani przywołać z pamięci zdarzenia tamtych lat i potwierdzić je tak, jak je odtworzyłem, to być może chociaż pośmiertnie rodzice moi mogliby być zaliczeni do tego zaszczytnego grona. Tu w Stanach prowadzimy szeroką akcję współpracy i dialogu polsko-żydowskiego, starając się nauczyć młodzież, że w okropnych warunkach wojny, kiedy tyle milionów niewinnych Żydów zginęło okrutną śmiercią i kiedy tyle osób nie zrobiło, czy nie mogło zrobić nic, żeby ich uratować, znaleźli się nieliczni ludzie, którzy ryzykując życiem swoim i najbliższych, dali im schronienie i uratowali od śmierci. Chcemy w ten sposób pokazać wzór na przyszłość, model zachowania dla przyszłych pokoleń. Chodzi nam o wzór postawy ludzkiej, o prawdę w życiu jednostek i narodów.
Wiem, że może być Pani ciężko przeżywać znowu te okropne lata i wydarzenia, ale jestem pewny, że jeżeli ta historia jest wiarygodna, zrobi to Pani chętnie jako drobny wyraz wdzięczności za uratowanie życia.
Oczekując na Pani odpowiedź, pozostaję z wyrazami szacunku
prof. dr Michał Jacek Mikoś
Kraków, 29 stycznia 1988 r.
Maria Billiżanka-Bielińska
Kraków, [...]
Oświadczenie
Niniejszym pismem potwierdzam, że wszystkie odtworzone w tym liście przez prof. dr. M. J. Mikosia fakty są zgodne z prawdą, co stwierdzam własnoręcznym podpisem.
Maria Bielińska-Billiżanka
P.S. Załączam serdeczne pozdrowienia.