HELENA CICHOŃ

Dnia 7 sierpnia 1967 r. w Skórczu wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienioną w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznała, co następuje:


Imię i nazwisko Helena Cichoń z d. Kiedrowska
Wiek 46 lat
Imiona rodziców Jan i Maria z d. Wirkus
Miejsce zamieszkania Skórcz, [...]
Zajęcie rencistka
Karalność niekarana
Stosunek do stron obca

W okresie międzywojennym i w początkowym okresie okupacji zamieszkiwałam wraz z rodzicami i rodzeństwem na terenie Skórcza, w tym samym budynku, w którym mieszkam obecnie, przy [...].

7 października 1939 r. do mieszkania naszego przyszli Stencel [Stenzel] (imienia jego nie znam) ubrany w czarny mundur SS i Niemiec Leman [?] pochodzący z Wolentala, a zamieszkujący w tym czasie w Skórczu, ubrany w mundur SA. Mieli oni pistolety przy pasach. Kazali mi zawołać ojca, który w tym czasie rąbał drzewo na podwórzu i zaprowadzili go do naszego sąsiada Gaistera. Widziałam, jak ojca stamtąd wyprowadzali, pobitego, lewą stronę twarzy miał pokrwawioną. Zaprowadzili go z kolei do aresztu. Po odprowadzeniu ojca do aresztu Stencel [Stenzel] i Leman [?] przyszli jeszcze raz do nas do domu i jak słyszałam, żądali od matki wydania pieniędzy pobranych przez ojca z Zakładu Ubezpieczeń jako odszkodowanie za spaloną stodołę. Matka pieniędzy tych im nie wydała. Kazali nam wtedy w przeciągu półtorej godziny opuścić Skórcz, a klucze od mieszkania zostawić u Bürgemeistra. Pozwolili nam zabrać tylko krzyż niklowany, pierzynę i bochenek chleba. Poszliśmy pieszo, szukać mieszkania poza Skórczem. Zatrzymaliśmy się dopiero w Starym Janiszewie [Janiszewie], pow. Tczew.

Zdając klucze u Bürgemeistra Ulricha, matka pytała go, gdzie jest ojciec i dlaczego go zatrzymali. Odpowiedział, że nie potrzebuje wiedzieć. Dał nam pismo, które załączam do protokołu, z którego wynika między innymi, że nasza rodzina ma opuścić Skórcz.

Ojciec – jak mi wiadomo z ustaleń poczynionych przez matkę po wojnie – został 15 października 1939 r. zamordowany w lesie koło tartaku w Skórczu. Zwłoki ojca matka odnalazła po wojnie i pochowała na miejscowym cmentarzu w Skórczu. Leżały one w jednej mogile ze zwłokami dr. Dalza ze Skórcza.

Załączam także do protokołu pismo Standesamt stanowiące odpowiedź na pismo siostry proszącej tenże urząd o wyjaśnienie, co się stało z ojcem.

Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.