PIOTR KREFT

Dnia 28 stycznia 1969 r. w Leśnej Jani wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:


Imię i nazwisko Piotr Kreft
Wiek 63 lata
Imiona rodziców Franciszek i Rozalia z d. Gowin
Miejsce zamieszkania Bukowiny, gr. Osiek, pow. Starogard Gdański
Zajęcie rencista
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy

W sierpniu 1939 r. zostałem powołany do Wojska Polskiego. Wróciłem z niewoli niemieckiej w listopadzie 1939 r. Zamieszkiwałem wtedy w Bukowinach. Pamiętam, że w początkowym okresie okupacji, jak o tym mówili ludzie, w aresztowaniach i mordowaniu Polaków z naszych okolic brali udział następujący hitlerowcy: Maksymilian Krauze – leśniczy z Leśnej Jani, Emil Steinbern z Bukowin, Kurt Welke [?] – leśniczy z Frący, Ernst Kusch – leśniczy z Kopytkowa, Otto Neufeldt – rządca z majątku w Leśnej Jani stanowiącego własność Kurta [Karla] Konkela, Ernst Krogol z Nowego i Erich Templin z Bukowin.

W późniejszym okresie okupacji pracowałem jako robotnik leśny w lasach należących do majątku Konkela. Jesienią 1940 lub 1941 r., ok. godz. 15.00–16.00, wracałem z majątku w Leśnej Jani, jadąc na rowerze do Bukowin. Kiedy jechałem drogą prowadzącą z Leśnej Jani do Jaszczerza, już w lesie Witnik wyprzedził mnie czarny samochód osobowy. Stanął on przed leśniczówką Kopytkowo (ok. 500 m od brzegu lasu Witnik od strony Leśnej Jani po prawej stronie szosy). Kiedy zauważyłem, że samochód ten stanął koło leśniczówki, zjechałem z szosy na lewą stronę i ukryłem się w świerkach. Dalej zajście obserwowałem z odległości ok. 50 m w linii prostej. Widziałem, jak z samochodu tego wysiadł najpierw leśniczy Kusch, a za nim nieznany mi ksiądz w sutannie. Ksiądz ten zabrał z samochodu dwie walizy i poszedł za Kuschem w kierunku leśniczówki. Za nim wysiedli z samochodu i poszli w tym samym kierunku Neufeldt i Krogol lub Welke [?]. Ci dwaj ostatni byli jednakowej tuszy (grubi) i obecnie nie mogę stwierdzić, który z nich wtedy był, ale na pewno jeden z nich. Po chwili Kusch przyprowadził jeszcze raz księdza do samochodu i znowu zaniósł z samochodu dwie walizki do leśniczówki. Była to leśniczówka Kuscha. Po ok. pięciu minutach widziałem, jak wspomniani Niemcy i nieznany ksiądz przeszli przez podwórze i podeszli do dębu stojącego w odległości ok. 30 m od leśniczówki. Ksiądz niósł łopatę, a wszyscy Niemcy mieli karabiny. Dalej widziałem, jak ksiądz wykopał koło dębu dół, Niemcy kazali mu – pochylonemu – stanąć nad nim i widziałem, jak wszyscy trzej do niego strzelili. Słyszałem również trzy strzały. Po strzałach ksiądz wpadł do dołu, widać było tylko nogi. Kusch i Krogol lub Welke [?] weszli do dołu i podstawili pod ciało księdza drągowinę, tak że wyglądało, jakby dalej stał pochylony nad dołem. Strzelili do niego kilka razy.

Przerażony widokiem tej egzekucji uciekłem z tego miejsca przez las do domu do Bukowin. Słyszałem od pracownika Kuscha – Fryckowskiego (nie żyje), że psy Kuscha odkopały zwłoki tego księdza i rozciągały po lesie.

Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.