Dnia 16 września 1946 r. w Starogardzie. Sąd Grodzki w Starogardzie w osobie asesora sądowego F. Piechowskiego, z udziałem protokolantki starszej rejestratorki Ł. Kosiedowskiej, przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu świadka o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania i o treści art. 107 kpk oraz o znaczeniu przysięgi sędzia odebrał od niego przysięgę na zasadzie art. 111 kpk, po czym świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Stanisław Lietka |
| Wiek | 18 lat (ur. 8 lipca 1928 r.) |
| Imiona rodziców | Ludwik i Rozalia |
| Miejsce zamieszkania | Starogard, [...] |
| Zajęcie | uczeń gimnazjum |
| Wyznanie | rzymskokatolickie |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
Przed wojną, jak i w okresie okupacji, mieszkałem w Starogardzie. Wszystkich czterech hitlerowskich zbrodniarzy wojennych pochodzących ze Starogardu, a to: Drewsa, Gustawa Straussa, Egona Sieverta i Szwarca, znam z widzenia. Wszyscy oni brali czynny udział w masowym mordowaniu ludności polskiej na tutejszym terenie w początkowym okresie okupacji. O ich zbrodniczej działalności w Starogardzie i okolicy można pozbierać informacje od wielu mieszkańców Starogardu, gdyż zbrodnie ich są na tym terenie wszystkim powszechnie znane.
Konkretnie o ich zbrodniczej działalności mogę podać następujący fakt, o którym się dowiedziałem od mego ojca Ludwika Lietki, zamieszkałego również w Starogardzie, działki nr 4. Z początkiem okupacji niemieckiej w jesieni 1939 r. miało miejsce na tutejszym terenie masowe aresztowanie Polaków, przeprowadzone przez SS-manów z Gdańska. Między innymi został również aresztowany mój ojciec. Wszyscy aresztowani byli przedstawiani, jak mówił mi mój ojciec, podejrzanym Egonowi Sievertowi, Drewsowi i Gustawowi Straussowi, którzy decydowali o tym, kto miał być zamordowany albo też wypuszczony na wolność. Ojca mego podejrzani ci bliżej nie znali, więc też miał szczęście i uszedł z życiem. Wszyscy czterej podejrzani należeli do SS, a niezależnie od tego podejrzany Egon Sievert prowadził w Starogardzie i szkolił oddziały Nationalsozialistisches Kraftfahrkorps .
Jeżeli chodzi o rysopisy podejrzanych, to mogę podać tylko ogólne dane, a to:
| 1. | odnośnie do Drewsa: był on wzrostu niższego, szczupły, w wieku ok. 40 lat, włosy ciemne, zdaje się, że brunet, twarz koloru śniadego, niemalże żółtego; |
| 2. | odnośnie do Gustawa Straussa: wzrost średni, tuszy średniej, a raczej trochę otyły, w wieku od 35 do 40 lat, włosy ciemnoblond; |
| 3. | Egon Sievert: wzrost średnio wysoki, ok. 166 cm, włosy jasnoblond, tuszy średniej, w średnim stopniu łysiejący, w wieku 40–42 lata. |
| 4. | Szwarc: imię nieznane, wzrost średni, tuszy tęższej, wiek około 40 lat, włosy ciemne, twarz owalna. |
W sierpniu 1944 r. niemiecki urząd pracy w Starogardzie przekazał mnie do prac okopowych w okolicy Brodnicy. Po pewnym okresie przekazano mnie, również do robót okopowych, w okolicę Lipna, Grudziądza, a na koniec do Gdańska. Gdy Gdańsk był oblężony przez armię radziecką, władze niemieckie ok. 1 kwietnia 1945 r. wywiozły mnie wraz z innymi okrętem do miejscowości Husum w prowincji Schleswig-Holstein. Tam również byłem zatrudniony przy pracach okopowych i to do końca, do kapitulacji Niemiec. Po kapitulacji znalazłem się wraz z innymi Polakami, wysłanymi na roboty do Niemiec, w polskim obozie wojskowym w miejscowości Widbeck [Wittbek] k. Husum. W obozie tym było nas ok. 300 Polaków, samych mężczyzn. Zaraz po kapitulacji angielskie władze wojskowe utworzyły z kilku powiatów leżących w prowincji Schleswig-Holstein jeden olbrzymi obóz dla jeńców niemieckich. Obóz ten rozciągał się na powiaty Husum, Aider Stadt i Flensburg. Granice tego obozu były wytyczone przeważnie bagnami albo rzekami. Niemcy – jeńcy wojenni – na tym obszarze byli przydzieleni do robót rolnych do poszczególnych rolników i indywidualnie nie byli pilnowani. Jedynie cały teren obozu otoczony był gęstym kordonem angielskich posterunków wojskowych. Posterunki te stały w odległości od 30 do 50 m od siebie, a niezależnie od tego był cały szereg posterunków ruchomych. Poza pierścieniem tych posterunków angielskich, w odległości ok. 400 do 500 m, znajdował się drugi pierścień posterunków wojskowych polskich, mniej więcej w takich samych odstępach. Na koniec, poza tym łańcuchem posterunków, znajdował się trzeci łańcuch posterunków wojskowych włoskich, również w takiej samej odległości i w podobnych odstępach. Zarówno posterunki polskie, jak i włoskie, posiadały broń. W czasie od września do października 1945 r. pełniłem również funkcje przy dozorowaniu internowanych jeńców niemieckich. Byłem wówczas w Wojsku Polskim i pilnowałem również z bronią w ręku. W tym czasie pewnego razu zauważyłem na pilnowanym przez nas terenie idącego do pracy podejrzanego Gustawa Straussa. Rozpoznałem go z całą pewnością i pomylić się nie mogłem. Widziałem go wprawdzie z większej odległości, tj. do 500 m. Być może, że była to mniejsza odległość. Oprócz mnie rozpoznali go i moi koledzy, którzy pochodzili ze Starogardu, a jeszcze dotąd nie powrócili. O tym, że Gustaw Strauss na pewno przebywał na terenie obozu, świadczyć może jeszcze okoliczność, że w pewnej miejscowości oddalonej o cztery kilometry od Widbecku [Wittbeku], której nazwy jednak obecnie nie mogę sobie przypomnieć, u pewnego gospodarza mieszkała żona podejrzanego Gustawa Straussa z dzieckiem. Razem z nią przebywała tam służąca Straussów pochodząca ze Starogardu, która została razem z nimi zabrana przy ewakuacji Niemców ze Starogardu. Nazwiska tej służącej chwilowo sobie nie mogę przypomnieć, jednakże zobowiązuję się w najkrótszym czasie nazwisko jej podać sądowi. Ze służącą tą rozmawiałem kilka razy i ona mi mówiła, że podejrzany Gustaw Strauss pisze listy z tego obozu do swej żony. Mówiła mi oprócz tego, iż Gustaw Strauss pisał do żony, że podejrzani Egon Sievert i Szwarc znajdują się w jakimś obozie w pobliżu Schleswig-Holsteinu.
Innym znowu razem widziałem podejrzanego Drewsa. Poznałem go również z całą pewnością i to z dosyć bliskiej odległości, w chwili, gdy szedł do pracy. Koledzy moi pochodzący ze Starogardu również rozpoznali go i nawet początkowo zwrócili mi uwagę na niego. Zarówno Gustaw Strauss, jak i Drews, byli w wojskowych mundurach niemieckich.
O naszym spostrzeżeniu zamierzaliśmy początkowo donieść władzom angielskim, jednakże nie zdążyliśmy, gdyż zostaliśmy odkomenderowani i przeniesieni do innej miejscowości. Poza tym zameldowanie o tym władzom angielskim byłoby bezskuteczne, gdyż spotkaliśmy się już z takimi wypadkami, że i inni Polacy rozpoznali zbrodniarzy hitlerowskich pochodzących z ich miejscowości, a władze angielskie mimo doniesień nie przedsięwzięły żadnych kroków w kierunku ich ukarania.
Mniej więcej w listopadzie 1945 r. obóz, w którym byli Gustaw Strauss i Drews został przez władze angielskie zlikwidowany, a przebywający w nim jeńcy wojenni zostali umieszczeni w innych obozach. Jak słyszeliśmy, prawdopodobnie na jakichś wyspach na terenie niemieckim.
Odczytano.