ELEONORA MUCHA

Eleonora Muszanka
kl. VII
Szkoła Powszechna w Rzeczniowie
Rzeczniów, 18 listopada 1946 r.

O czym mówią zbiorowe mogiły?

Gdy byłam dzieckiem, w swojej rodzinnej wiosce spędzałam dni wesoło i beztrosko w gronie rówieśników. Nie rozumiałam wtedy słowa „wojna”, które często słyszałam od starszych [osób]. Niemcy po zajęciu kilku państw uderzyli na naszą ojczyznę. W skwarny dzień 1 września w 1939 r. pierwsze bomby niemieckie spadły na wsie i miasta polskie. Dzień ten był pierwszym, który zaczynał straszną sześcioletnią prawie niewolę narodu polskiego. Wojska nasze, słabo uzbrojone, nie mogły się równać z armią niemiecką, uzbrojoną w najnowocześniejszą broń. Mimo to Polacy stawiali zacięty opór, dając dowody bezprzykładnego bohaterstwa.

Po kilku dniach od rozpoczęcia wojny usłyszeliśmy turkot karabinów niemieckich dających znać o sobie. 9 września 1939 r. samochody pancerne wjechały do mojej wioski rodzinnej. Niemcy butni i pewni siebie nie liczyli się z niczym. Od pierwszej chwili rabowali i mordowali ludzi. Za to [również zabijali], że ktoś miał w kieszeni scyzoryk czy ubranie podobne do munduru wojskowego. Trupy kazali grzebać [miejscowym] ludziom. Każdego Polaka nazywali bandyt. Nieraz wśród nocy słychać było warkot samochodów, a później strzały. Był to nieomylny znak, że kilka trupów leży pod lasem. Byli to niewinni ludzie rozstrzelani przez nieludzkiego wroga. Nieznani nikomu, pogrzebani w zbiorowej mogile, spoczywali snem wiecznym.

Ale nie tylko w taki sposób Niemcy niszczyli nasz naród. Całe rodziny wymordowali, nie wyłączając dzieci. Najwięcej zginęło ludzi uczonych i mądrych. Jedną taką zbiorową mogiłę pamiętam z 1943 r. Znajduje się koło lasu, w pobliżu mojej wioski rodzinnej. W niedzielę rano Niemcy przyjechali samochodami. Jak wściekli palili domy i wprost do ognia wrzucali kobiety, starców i dzieci. Nie wiadomo, o co [chodziło]. Co im zawiniła ta maleńka dziatwa? Czy