JANINA ZAWISZA

Dnia 20 października 1972 r. w Warszawie Jan Traczewski, wiceprokurator wojewódzki delegowany do Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Warszawie, działając na zasadzie art. 4 dekretu z dnia 10 listopada 1945 r. (DzU nr 51, poz. 293) i art. 129 kpk, z udziałem protokolanta Jadwigi Mikłaszewicz, przesłuchał niżej wymienioną w charakterze świadka. Świadka uprzedzono o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania, po czym świadek stwierdziła własnoręcznym podpisem, że uprzedzono ją o tej odpowiedzialności (art. 172 kpk). Następnie świadek zeznała, co następuje:


Imię i nazwisko Janina Zawisza z d. Nowak, 1. voto Gajcy
Imiona rodziców Antoni i Anna
Data i miejsce urodzenia 1 października 1915 r. w Deskurowie, pow. Wyszków
Miejsce zamieszkania Deskurów, pow. Wyszków, Gromadzka Rada Narodowa Wyszków
Zajęcie rolnik
Wykształcenie cztery klasy szkoły podstawowej
Karalność za fałszywe zeznania niekarana
Stosunek do stron żona zamordowanego przez Niemców Stanisława Gajcego

W 1936 r. zawarłam związek małżeński ze Stanisławem Gajcym, urodzonym prawdopodobnie w 1912 r., synem Piotra i Małgorzaty. Mąż mój był rolnikiem. W okresie okupacji niemieckiej mieszkałam wraz z mężem we wsi Deskurów, gm. wówczas Zabrodzie, pow. Radzymin, a obecnie gm. i pow. Wyszków. Mieszkaliśmy w jednym mieszkaniu z moją siostrą Czesławą i jej mężem Janem Jabłońskim. W tym samym domu, tylko że w innych mieszkaniach mieszkali Stanisław Nowak z żoną oraz Franciszka Grześkiewicz z mężem i synem Czesławem Nowakiem.

W nocy [z 18] na 19 lipca 1943 r. zostałam obudzona dobijaniem się do drzwi naszego mieszkania. Jednocześnie usłyszałam, że stojący na zewnątrz żądali, aby otworzyć im drzwi od mieszkania. W jakim mówili języku, tego nie pamiętam. Po otwarciu drzwi do mieszkania weszło kilku żandarmów niemieckich. Nie pamiętam obecnie, czy my zapaliliśmy w mieszkaniu lampę, czy też żandarmi oświetlali wnętrze mieszkania latarkami elektrycznymi. Na dworze było jeszcze wówczas ciemno.

Po wejściu do mieszkania żandarmi nie przeprowadzali rewizji, lecz zapytali o nazwisko mojego męża i Jana Jabłońskiego i kazali im natychmiast się ubierać. Gdy chciałam dać mojemu mężowi pieniądze i kenkartę, żandarmi nie pozwolili na to, mówiąc, że mój mąż i Jabłoński wrócą zaraz do domu.

Następnie wyprowadzili mojego męża i Jana Jabłońskiego z mieszkania. Chciałam wyjść za mężem, ale jeden z żandarmów nie pozwolił mi na to. Wkrótce po wyjściu żandarmów z moim mężem i Janem Jabłońskim z mieszkania usłyszałam od strony naszego podwórka kilka pojedynczych strzałów. O ile pamiętam, wówczas na dworze już się rozwidniało.

Gdy już się zupełnie rozwidniło, do naszego mieszkania przyszli sąsiedzi i powiedzieli nam, że żandarmi niemieccy zastrzelili mojego męża, Jana Jabłońskiego i Owsińskiego, imienia jego nie znam. Owsińskiego poprzednio nie znałam, a wiem tylko, że mieszkał w Wyszkowie. Po co był w tym dniu w naszej wsi, tego nie wiem.

Po uzyskaniu tej wiadomości natychmiast wyszłam z mieszkania na podwórko. Tu, w odległości kilku metrów od budynku mieszkalnego, zobaczyłam zwłoki mojego męża i Jana Jabłońskiego. Obaj zabici zostali strzałami w tył głowy, przy czym pociski wyszły przodem głów.

Stanisław Nowak powiedział mi, że żandarmi przed odejściem z naszych zabudowań kazali pogrzebać zwłoki zastrzelonych. Z opowiadania sąsiadów wiem, że Owsiński zastrzelony został na drodze wiejskiej w pobliżu naszego budynku, ale ja na miejsce, w którym znajdowały się zwłoki Owsińskiego, nie poszłam. Następnego dnia zwłoki mojego męża i Jana Jabłońskiego pochowaliśmy na cmentarzu w Niegowie. Zwłoki Owsińskiego zostały zabrane przez jego rodzinę. Gdzie je pochowano, tego nie wiem.

Na okoliczności powyższej zbrodni zeznałam wszystko, co było mi wiadomo, i protokół powyższy po odczytaniu podpisuję jako zgodny z treścią moich zeznań.