IRENA TOMCZYKOWSKA

Dnia 16 lipca 1971 r. w Warszawie Jan Traczewski, wiceprokurator wojewódzki delegowany do Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Warszawie, działając na zasadzie art. 4 dekretu z 10 listopada 1945 r. (Dz.U. nr 51, poz. 239) i art. 129 kpk, z udziałem protokolanta Jadwigi Mikłaszewicz, przesłuchał niżej wymienioną w charakterze świadka. Świadek, uprzedzona o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania, stwierdziła własnoręcznym podpisem, że uprzedzono ją o tej odpowiedzialności (art. 172 kpk), następnie zeznała, co następuje:


Imię i nazwisko Irena Tomczykowska z d. Turowska
Imiona rodziców Wincenty, Elżbieta
Data i miejsce urodzenia 15 marca 1916 r. w Ostrowi Mazowieckiej
Miejsce zamieszkania Ostrów Mazowiecka, ul. Duboisa 11
Zajęcie kucharz
Wykształcenie siedem klas szkoły podstawowej
Karalność niekarana
Stosunek do stron obca

Do napaści Niemiec na Polskę mieszkałam wraz z mężem w Warszawie. 1 listopada 1939 r. wyprowadziliśmy się do Ostrowi Mazowieckiej i tam mieszkaliśmy przy ul. Różańskiej 4 przez cały okres okupacji niemieckiej.

Pamiętam, że 25 maja 1943 r. Niemcy, tj. żandarmeria i wojsko niemieckie, przeprowadzili na ulicach miasta obławę, zatrzymując ponad stu mężczyzn. Następnego dnia, tj. 26 maja 1943 r., ok. godz. 5.00 rano szłam do pacy ([pracowałam] jako sprzątaczka). Gdy znalazłam się na ul. Małkińskiej, [na] chodniku zobaczyłam leżące zwłoki znanego mi osobiście Rytla, imienia jego nie pamiętam. Obok nich widać było kałużę krwi, a głowa nosiła ślady postrzału. Ludzie opowiadali, że Rytel został zastrzelony przez Niemców. Mniej więcej dwie godziny później wracałam z pracy do domu. Kiedy doszłam do zbiegu ul. Lubiejewskiej i Ostrołęckiej, na chodniku zobaczyłam leżące zwłoki Mockiewicza, imienia jego nie pamiętam. Obok nich widać było kałużę krwi. Ludzie, którzy byli koło zwłok Mockiewicza, mówili, że został on nad ranem zabrany przez Niemców ze swojego mieszkania i zaraz na ulicy zastrzelony.

Wiem, że tego dnia Niemcy zastrzelili na ulicach Ostrowi Mazowieckiej kilkanaście osób. Między innymi zastrzelony został na progu swojego mieszkania Piotr Waniewski, zamieszkały przy ul. Batorego. Zwłok Waniewskiego nie widziałam. Na ulicy zastrzelono także Tadeusza Pęzińskiego.

Niezależnie od morderstw dokonanych na ulicach miasta Niemcy w tym samym dniu wywieźli w okolice wsi Guty zatrzymanych w poprzednim dniu ponad stu mężczyzn i tam rozstrzelali. Z osób rozstrzelanych w Gutach przypominam sobie tylko Stefana Przybyłowskiego, zamieszkałego przy ul. Ogrodowej, oraz Drążka – imienia jego nie znam.

Na okoliczności powyższej zbrodni zeznałam wszystko, co było mi wiadomo, i powyższy protokół po odczytaniu podpisuję jako zgodny z treścią moich zeznań.