WACŁAW LIPKA

Dnia 22 czerwca 1946 r. w Ostrowi Mazowieckiej Sąd Grodzki w osobie sędziego W. Subdy, z udziałem protokolanta, w obecności stron, przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka – bez przysięgi. Po uprzedzeniu świadka o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania i o treści art. 107 kpk świadek zeznał, co następuje:


Imię i nazwisko Wacław Lipka
Wiek 41 lat
Imiona rodziców Józef i Maria
Miejsce zamieszkania Ostrów [Mazowiecka], ul. Lubiejewska 6
Zajęcie szewc
Wyznanie rzymskokatolickie
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy

Pracowałem u Nachtigalla przez kilka miesięcy, [byłem] skierowany tam przymusowo. Praca była trudna i źle opłacana. 17 lipca 1943 r. postrzelony zostałem przez Nachtigalla za zabranie kilku worów. Nie słyszałem okrzyku ostrzegawczego. Zranił mnie ciężko w prawy bok. Na szczęście kula zatrzymała się na żebrze i po [kilku] miesiącach wyzdrowiałem. Po wyzdrowieniu znowu przymusem mnie ściągnięto do tej pracy.

Nachtigall miewał czasami szalone napady wściekłości na Polaków i wtedy wołał: „Polscy bandyci, trzeba ich wybić, ty polska mordo!” itp. Za byle głupstwo, gdy mu się cokolwiek nie podobało, bił robotnika kijem po karku.

Zarabiało się 50 gr za godzinę, co za dziesięć godzin pracy wynosiło pięć złotych dziennie, ale z tego potrącano opłaty na kasę chorych i inne, tak że otrzymywało się wypłatę tygodniową [w wysokości] dziewięciu–dziesięciu złotych. Specjalnych przydziałów nie otrzymywałem, tak że z tego wszystkiego trudno było wyżyć. Trzeba było dorabiać sobie szwarcowaniem przez granicę czy innym zajęciem.

Tak zeznałem. Odczytano.