HENRYK ZYSKOWSKI

Dnia 22 czerwca 1946 r. w Ostrowi Mazowieckiej Sąd Grodzki w osobie sędziego W. Subdy, z udziałem protokolanta, w obecności stron, przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka – bez przysięgi. Po uprzedzeniu świadka o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania i o treści art. 107 kpk świadek zeznał, co następuje:


Imię i nazwisko Henryk Zyskowski
Wiek 45 lat
Imiona rodziców Paweł i Wiktoria
Miejsce zamieszkania Ostrów [Mazowiecka], ul. 1863 Roku
Zajęcie robotnik
Wyznanie rzymskokatolickie
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy

Pracowałem u Nachtigalla w tartaku od początku okupacji. Wezwany zostałem do pracy, ponieważ przed wojną zatrudniony byłem również w tymże tartaku, który należał do Żyda. Nachtigall był niedobry dla robotników: męczył nas, przeciążał pracą, mimo że nie mogliśmy podołać – otrzymując dziesięć dekagramów chleba dziennie, po prostu nie mieliśmy siły, a on wymagał, aby jeden [człowiek] starczył za pięciu.

Gdy gatrowy Piędziak wypuścił gruby opół z kloca, kierownik Wróblewski kazał mi opół zniszczyć i zanieść do kotłowni. Wieczorem Nachigall zauważył porąbany opół i rzucił się na mnie z krzykiem, dlaczego zniszczyłem drzewo. Mogłem usprawiedliwić się, ale nie chcąc obciążać innych, przyjąłem winę na siebie. Wówczas Nachtigall, mocny i dobrze zbudowany, trzy razy uderzył mnie z całej siły w twarz, tak że zatoczyłem się jak odrętwiały. Przez kilka dni nosiłem ślady jego razów na twarzy.

Do Polaków odnosił się brutalnie i widać było, że gdyby mógł, to najchętniej by ich zgładził. Gdy przedstawiłem mu świadectwo lekarskie, że jestem chory i nie mogę pracować, rzucił je sobie pod nogi, porwał za opół, krzyknął: Du verfluchte Pole, los! i wypędził mnie. Myślałem, że pozbyłem się jarzma, ale po kilku tygodniach znowu przysłał po mnie i dopiero dzięki zaświadczeniu Ubezpieczalni Społecznej w Siedlcach zdołałem wyzwolić się od tego niewolnictwa.

Miał bardzo porywczy charakter i wielu innych Polaków zostało przez niego pobitych z błahych zupełnie powodów, a czasami i bez tego. Wystarczyło, gdy ktoś z nas nie podołał. Gdy pokłócił się z żoną, to musiał się zemścić na Polakach. Drzewa obrzynkowego, nawet kory brać nie pozwalał i bił, gdy kogoś na tym przyłapał. W ogóle był typem w najwyższym stopniu szkodliwym i wrogim.