Powstanie Warszawskie na Pradze
Sławomir Kosim
W sierpniu i wrześniu 1944 r. Warszawa była polem – bezprecedensowej w dziejach II wojny światowej – bitwy między siłami polskiego podziemia a niemiecką machiną wojenną. 63 dni powstańczej walki, w tym bój na Woli i Starym Mieście w sierpniu oraz na Czerniakowie i Mokotowie we wrześniu, przeszły do legendy polskiego oręża. Nieco mniej znany jest przebieg działań na prawym brzegu Wisły, a tymczasem również Praga przystąpiła do Powstania 1 sierpnia 1944 r.
Okres przygotowań
Latem 1944 r. armia sowiecka, walcząc z Niemcami na ziemiach polskich, osiągnęła linię Wisły. Wrogi stosunek Stalina do Polskiego Państwa Podziemnego i kwestii niezależności Polski stawiał to podziemie, w tym AK, w skomplikowanej sytuacji. Od wiosny 1944 r. AK realizowała plan „Burza”, który okazał się fiaskiem. Sowieci siłą tworzyli nową polską administrację, której symbolem stał się PKWN w Lublinie, powstały w końcu lipca 1944 r. Okoliczności te skłoniły Komendę Główną AK do podjęcia decyzji o zorganizowaniu Powstania w Warszawie, czego początkowo nie zakładano. Bitwa o miasto miała być sygnałem wobec Sowietów, aby ci uznali istnienie niezależnej Polski, i wobec aliantów na Zachodzie, by wsparli polskie stanowisko i udzielili Polakom pomocy.
Zadaniem sił AK, liczących ok. 40 tys. żołnierzy w niemal 900-tysięcznej Warszawie, miało być opanowanie miasta i utrzymanie go przez kilka dni do momentu nadejścia Sowietów oraz umożliwienie ukonstytuowania się w tym czasie jawnej polskiej administracji w stolicy. Najpierw jednak należało stoczyć walkę z Niemcami, aby wyzwolić Warszawę, a oddziały AK nie były dostatecznie uzbrojone, by przeprowadzić tak dużą operację – ok. 20% żołnierzy posiadało broń w pierwszym dniu bitwy. Sytuację AK pogarszał fakt, iż Niemcy spodziewali się wybuchu walk w Warszawie, a ponadto w ostatnich dniach lipca ściągali w rejon stolicy dodatkowe siły Wehrmachtu i Waffen-SS do odparcia ataku sowieckiego 1 Frontu Białoruskiego, którego czołowe oddziały osiągnęły 1 sierpnia 1944 r. okolice Marek, Wołomina, Falenicy i zbliżały się do Wawra. Niemieckie rozpaczliwe próby kontrataków pod Radzyminem i Wołominem powstrzymały na kilka dni sowieckie dywizje, ale oczywiste było, że Niemcy na dłużej nie zdołają zatrzymać Armii Czerwonej.
1 sierpnia 1944 r. wybuchło Powstanie Warszawskie. O godzinie 17.00 stolica ruszyła do otwartej walki. Mimo słabego uzbrojenia i braku zaskoczenia w ciągu kilku pierwszych dni udało się powstańcom wywalczyć sukces w Śródmieściu, na Starym Mieście, Powiślu, Woli, Żoliborzu i Mokotowie, gdzie opanowali oni większe części dzielnic i częściowo izolowali niemieckie punkty oporu, a także znacznie utrudnili Niemcom komunikację z brzegiem praskim. Na Pradze sytuacja wyglądała inaczej. Powstanie rozpoczęło się, jak w całym mieście, 1 sierpnia ok. godz. 17.00 i stanowiło element całej powstańczej akcji w stolicy. Prawy brzeg był jednak w sytuacji trudniejszej niż lewy – w ostatnich dniach lipca 1944 r. dzielnica stała się przedpolem frontu. Ku Pradze ciągnęły przez Warszawę kolumny jednostek frontowych i silnie osadzały rejon ul. 11 Listopada, Waszyngtona, parków Skaryszewskiego i Praskiego, a także dworce oraz dojścia do mostów, przy których przygotowano umocnienia ogrodzone zasiekami, stanowiskami karabinów maszynowych i działek.
Oddziały niemieckie były zaprawione w walce. Elementy dywizji pancerno-spadochronowej „Hermann Göring” oraz dywizji pancernej SS „Totenkopf” przygotowywały się do bojów z nadciągającą Armią Czerwoną. Przed nadejściem godziny „W” pojawiały się coraz to nowe formacje niemieckie i grupy czołgów. Na Grochowie, Saskiej Kępie, Śliwicach, w parkach Praskim i Skaryszewskim oraz na Bródnie rozmieszczono baterie dział. Niemcy wzmocnili stanowiska oddziałów strzegących dworców i linii kolejowych. Na tych liniach czuwały dwa pociągi pancerne. W koszarach przy ul. 11 Listopada pojawiło się ok. 20 czołgów z dywizji „Hermann Göring”. Na ul. Grochowskiej rozlokowało się zgrupowanie czołgów dywizji „Totenkopf”.
Praski obwód AK miał poważne zadania: opanowania dzielnicy, przejęcia mostów na Wiśle, pokonania frontowych jednostek niemieckich oraz wystąpienia przed nadciągającą Armią Czerwoną jako gospodarz dzielnicy. Tamtejsze siły AK były jednak na to zbyt słabe. Brakowało też czasu, aby rozkazy mobilizacji dotarły do wszystkich żołnierzy obwodu. Stan ewidencyjny AK na Pradze wynosił 8 tys. ludzi – za mało do otwartej bitwy z Niemcami, a co gorsza, do godziny „W” udało się zebrać tylko ok. 6,5 tys. ludzi – prawie nieuzbrojonych. Rozkaz rozpoczęcia walki dotarł do komendanta Obwodu Praga 1 sierpnia o godz. 8.00 rano. Pośpieszna mobilizacja oraz trudności w przemieszczaniu się przez miasto sprawiły, że do akcji o godzinie „W” stawiły się zdekompletowane oddziały, w których na pluton przypadało średnio kilka karabinów, kilka pistoletów, kilkanaście granatów oraz butelki zapalające. Ponadto wiele budynków, w których ulokowano wcześniej magazyny broni i amunicji, zostało w tych dniach zajętych przez oddziały niemieckie. Nie udało się też Polakom wydobyć ukrytego na cmentarzu Bródnowskim działka przeciwpancernego kaliber 37 mm wraz z ponad 80 pociskami. Cały praski obwód AK dysponował więc ledwie 272 karabinami, 13 karabinami maszynowymi, prawie 50 pistoletami maszynowymi, kilkudziesięcioma pistoletami, 1000 granatów i 600 butelkami zapalającymi. Broni tej starczyć mogło na uzbrojenie ok. 700 ludzi! Wymowny jest więc komentarz ze wspomnień dowódcy obwodu ppłk. Antoniego Żurowskiego ps. „Papież”: „Z takim to uzbrojeniem mieliśmy uderzyć, aby zdobywać niemieckie umocnione budynki, bunkry i mosty, miejsca stacjonowania piechoty i sił pancernych. Zdawałem sobie sprawę, że czeka mnie przekazanie żołnierzom rozkazu o podjęciu […] niewykonalnego zadania”.
Położenie AK na Pradze pogorszył jeszcze jeden fakt. Tak jak na lewym brzegu, również na Pradze dochodziło do przedwczesnych walk. W tych nerwowych godzinach tu i ówdzie żołnierze jeszcze przed 17.00 atakowali niemieckie patrole, aby zdobyć broń. Niemców zaalarmowało też przypadkowe starcie z policjantami niemieckimi ok. godz. 16.30 na ul. Ząbkowskiej. W dowództwie obwodu pojawiły się nawet wątpliwości, czy wobec takiej sytuacji zaczynać otwartą walkę. Rozkaz dowódcy okręgu – „Montera” był jednak zobowiązujący.
Obwód VI Praga podzielono na pięć rejonów: pierwszy rejon obejmował Nowe Bródno, drugi – Bródno i Targówek, trzeci – Grochów i Saską Kępę, czwarty – Michałów, Nową Pragę, piąty – Pragę Centralną. Zgodnie z wytycznymi „Montera” powstańcy mieli opanować dzielnicę i zablokować drogi do mostów lub nawet zdobyć je, także zająć koszary wojskowe pomiędzy ul. Modlińską, Ratuszową, 11 Listopada oraz wszystkie dworce kolejowe oraz przejąć posterunki policji, centralę telefoniczną, zakłady przemysłowe, folwark „Agril”, budynki szkolne, w których stacjonowały załogi niemieckie, i wiele innych obiektów.
Klęska Powstania
O 17.00 na Pradze rozpętała się bitwa. Niemcy byli przygotowani i na powstańców runęła ściana ognia, dziesiątkując polskie oddziały. W rejonie Bródna udało się jednak zdobyć kompleks szkół przy ul. Białołęckiej i posterunek policyjny na ul. Oszmiańskiej. Po odparciu powstańczych uderzeń grupy niemieckich żołnierzy posuwały się ul. św. Wincentego, rozstrzeliwując dziesiątki napotkanych mężczyzn, rzucając granaty do mieszkań i podpalając mijane domy[1]. Uderzono na obiekty dworca Warszawa-Praga, ale niemiecka przewaga w sile ognia i pociąg pancerny zmusiły powstańców do odwrotu. Akcja saperów usiłujących zniszczyć most kolejowy na kanale Żerańskim zakończyła się zagładą tego oddziału. Niemcy odparli również atak na koszary golędzinowskie i wiadukt kolejowy przy ul. Modlińskiej oraz gmach Niższej Szkoły Technicznej przy ul. Białołęckiej.
Na Targówku do boju ruszyło 750 bardzo słabo uzbrojonych powstańców. Próby ataków na budynek zarządu cmentarza Bródnowskiego oraz na folwark „Agril” zostały odparte przez Niemców. Wykrwawieni powstańcy cofnęli się w głąb Targówka, próbując, z pomocą mieszkańców dzielnicy, stawiać barykady oraz zablokować szosę radzymińską. Niewielka grupa powstańców obrzucała butelkami z benzyną pociąg pancerny na torach Targówka Fabrycznego, zostali oni jednak otoczeni przez Niemców i wymordowani, a prócz nich – także mężczyźni z sąsiadujących domów[2]. Niemcy panowali nad sytuacją, ostrzeliwali domy z czołgów i zabijali schwytanych mężczyzn, m.in. na terenie fabryki Gleya na ul. Kraśnickiej, gdzie mordowano ich po spędzeniu z okolicznych ulic[3]. Rozwścieczeni, podpalili też kilka domów przy ul. Ziemowita i Hutniczej, a ujętych mężczyzn rozstrzelali[4].
Na Szmulowiźnie główny cel – wiadukt kolejowy na osi ul. Radzymińskiej – został opanowany w drugim ataku. Powstańcy utrzymali ten obiekt do 2 sierpnia, ale nie doczekawszy się nacierających Sowietów, wycofali się.
Na Grochowie i Saskiej Kępie sytuacja powstańców okazała się jeszcze trudniejsza – brakowało broni, a od mostu Poniatowskiego po Wawer pełno było niemieckich oddziałów. Szybko załamały się polskie ataki na koszary przy ul. Boremlowskiej i przyczółek mostu Poniatowskiego. Atak na stanowiska artylerii na ul. Waszyngtona załamał się krwawo w ogniu niemieckich stanowisk na ul. Waszyngtona i w parku Skaryszewskim – zginęli tam prawie wszyscy atakujący powstańcy, w tym oddział tzw. Saperów Praskich. Niedobitki uciekały w kierunku Saskiej Kępy. Na krótko udało się powstańcom zdobyć stację rozrządową na odcinku kolei Olszynka Grochowska–Wiatraczna i uszkodzić część torów, ale i stamtąd musieli się szybko wycofać, a tory Niemcy naprawili tego samego dnia.
Przy ul. 11 Listopada powstańcy zaatakowali tamtejsze koszary – w ogniu czołgów z dywizji „Hermann Göring”, pociągu pancernego i karabinów maszynowych zostali jednak zmasakrowani, a niemieccy żołnierze rozstrzeliwali wszystkie schwytane osoby[5].
Nieco większe sukcesy odnieśli powstańcy zgrupowania mjr. „Ludwika” w samym centrum Pragi. Do zdobycia były tam m.in. przyczółek mostu Kierbedzia, dworce kolejowe, budynek Dyrekcji Kolei Państwowych, centrala telefoniczna przy ul. Ząbkowskiej, rzeźnia, obiekt policyjny przy ul. Targowej, Monopol Spirytusowy, poczta. Dworzec Wileński przejęto na dwie godziny. Powstańcy posunęli się dalej ul. Brzeską aż pod Dworzec Wschodni, który ostrzeliwali do wyczerpania amunicji. Niepowodzeniem zakończył się atak na siedzibę policji na ul. Targowej. Załamanie powstańczych ataków wykorzystały grupy niemieckich żołnierzy, które krążyły po ul. Jagiellońskiej, Wileńskiej, Targowej i Zygmuntowskiej (dziś al. „Solidarności”), ostrzeliwując domy. Z piwnic, podwórek wyciągano mężczyzn – wielu z nich Niemcy rozstrzelali na środku ul. Cyryla i Metodego. Ciała pomordowanych leżały tam kilka dni[6]. Rozstrzelano także mężczyzn, których schwytano w schronie cerkwi w pobliżu Dworca Wileńskiego[7].
Powstańcom z batalionu porucznika „Bolka” udało się opanować gmach Dyrekcji Kolei Państwowych przy ul. Targowej i stamtąd do 2 sierpnia próbowali oni blokować skrzyżowanie przy Dworcu Wileńskim i szosę radzymińską. Zdobyto pocztę i łącznicę telefoniczną przy ul. Ząbkowskiej, o którą całą noc trwały ciężkie walki. Powstańcy zaatakowali też Monopol Spirytusowy i zajęli jego część. Zdobyto na kilka godzin rzeźnię przy ul. Jagiellońskiej i szkołę przy ul. Gocławskiej.
Wieczorem 1 sierpnia ppłk Władysław Żurowski – komendant Obwodu AK na Pragę – zdawał już sobie sprawę z beznadziejności położenia powstańców. Łączności z lewym brzegiem i Komendą Główną nie było. Wykrwawieni powstańcy tkwili w gmachu Dyrekcji Kolei Państwowych, rzeźni miejskiej i rozproszeni w domach przy ul. Ząbkowskiej, Floriańskiej oraz na Saskiej Kępie. Niemcy panowali nad sytuacją, a oddziałom powstańczym kończyła się amunicja. Sowieckiego natarcia nie odnotowano. Dowództwo obwodu nie miało wiadomości o sytuacji na lewym brzegu, ale poprzez łączników przeprawiających się przez Wisłę przekazano wiadomości z Pragi.
2 sierpnia Niemcy spędzali walczące grupki powstańców z zajmowanych przez nich obiektów. Czołgi sunące szosą radzymińską ostrzałem zmusiły powstańców do wycofania się z gmachu Dyrekcji Kolei Państwowych. Ulicami Targową, Grochowską i św. Wincentego posuwały się pojazdy pancerne, uniemożliwiając zbudowanie barykad. Podpułkownik Żurowski zdawał sobie sprawę z wojskowego niepowodzenia, ale i z niebezpieczeństwa, jakie zawisło nad cywilną ludnością. Już 1 sierpnia zginęło wielu cywilów i nic nie mogło powstrzymać Niemców przed rozpoczęciem większych represji.
2 sierpnia walka w dzielnicy dogasała, a powstańcy ściągali biało-czerwone opaski, próbując ukryć się wśród mieszkańców. Niemcy w całej dzielnicy próbowali ich wyłapywać. Nie obeszło się bez dalszych egzekucji na cywilnych mężczyznach, m.in. w rejonie cmentarza Bródnowskiego[8].
3 sierpnia ppłk Żurowski nakazał nieuzbrojonym powstańcom rozejść się i ukryć, a uzbrojonym – przeprawiać się na lewy brzeg Wisły lub ukryć broń i przechodzić do konspiracji. W ciągu kolejnych nocy grupy powstańców (w sumie ponad 200 ludzi) wymykały się na północ i przechodziły przez Wisłę, by dołączyć do oddziałów z Kampinosu.
4 sierpnia dowódca obwodu wydał rozkaz o przejściu w stan zakonspirowanego pogotowia. Większa aktywność powstańców zakończyła się ostatecznie 6 sierpnia. W dzielnicy panowali Niemcy, wprowadzili godzinę policyjną, ograniczenia w przemieszczaniu się ludności także za dnia. Od połowy sierpnia większymi partiami z Targówka wywożono mężczyzn do pracy[9]. Podobnie działo się w kolejnych tygodniach w innych rejonach Pragi, a przy tym miały miejsce rabunki i zabójstwa dokonywane przez pojedynczych żołnierzy, m.in. na Saskiej Kępie[10].
Sytuacja po zakończeniu walk powstańczych
Do połowy września 1944 r. trwały represje wobec ludności cywilnej. Do momentu zajęcia Pragi przez wojska sowieckie i polskie funkcjonowało jednak kilka szpitali i punktów pomocy dla cywilów i ukrywających się powstańców, w tym przy kościele św. Floriana, na ul. Siennickiej i Saskiej. Sanitariuszki AK przez cały sierpień pracowały przy szpitalu Przemienienia Pańskiego, a także w wielu prywatnych mieszkaniach Pragi, Targówka, opiekując się rannymi powstańcami. Żołnierze AK próbowali w tym czasie prowadzić na niedużą skalę działalność rozpoznawczą i przetrwać jak najdłużej w ukryciu. Z końcem sierpnia na Gocławiu skoncentrowało się ok. 400 żołnierzy z Pragi, Bródna, Targówka i Grochowa. W ciągu kilku nocy przeprawili się oni przez Wisłę i omijając niemieckie pozycje na Augustówce, dołączyli do powstańców Dolnego Mokotowa, by wziąć udział w dalszej walce. Żołnierze ci zwieńczyli w ten sposób symbolicznie mało znany praski epizod Powstania Warszawskiego.
Armia Krajowa na prawym brzegu miasta dotrwała do połowy września 1944 r. Po bitwie o Pragę, w dniach 10–15 września dzielnicę opanowały oddziały sowieckiej 47 Armii i 1 Armii Wojska Polskiego. Na rozkaz dowódcy obwodu żołnierze AK ujawnili się wobec nowego dowódcy garnizonu Warszawa-Praga gen. Bolesława Kieniewicza i część byłych powstańców znalazła się w szeregach armii polskiej, podporządkowanej Sowietom. Jednocześnie nowe komunistyczne władze rozpoczęły aresztowania, zmuszając ppłk. Żurowskiego do ukrywania się. Został on w końcu zaaresztowany w listopadzie 1944 r. (latem 1945 r. odbito go z transportu więziennego). Przez kolejne lata były dowódca praskiej AK ukrywał się pod różnymi nazwiskami – aż do wyroku uniewinniającego w 1958 r. Niemieckie represje na Pradze zostały zastąpione sowieckim terrorem, czego symbolem jest byłe więzienie NKWD na ul. Strzeleckiej.
Bibliografia
Bartelski Lesław, Praga. Warszawskie Termopile 1944, Warszawa 2002.
Borkiewicz Adam, Powstanie warszawskie 1944. Zarys działań natury wojskowej, Warszawa 1957.
Kirchmayer Jerzy, Powstanie Warszawskie, Warszawa 1984.
Kossowski Hubert, Janczewski Władysław, Kulbicki Tadeusz, Warszawska Praga w latach 1939–1945. Fakty i wspomnienia z czasów terroru, Warszawa 2008.
Sawicki Tadeusz, Front wschodni a Powstanie Warszawskie, Warszawa 1989.
Sawicki Tadeusz, Rozkaz: zdławić Powstanie. Siły zbrojne Trzeciej Rzeszy w walce z Powstaniem Warszawskim 1944, Warszawa 2001.
Żurowski Antoni, „W walce z dwoma wrogami”, Warszawa 1991.
Sławomir Kosim – historyk, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pracownik Zamku Królewskiego i współpracownik Muzeum Powstania Warszawskiego. Autor książek i artykułów historycznych, publikowanych w wydawnictwie Bellona, „Focus Historia”, „Uważam Rze”.
[1] Zob. relację Marii Hejduk.
[2] Zob. relację Mieczysława Wisłockiego.
[3] Zob. relację Aleksandry Biegaj.
[4] Zob. relację Józefa Potockiego.
[5] Zob. relację Edwarda Paszkowskiego.
[6] Zob. relację Bronisława Mączka.
[7] Zob. relację Heleny Mączki.
[8] Zob. relację Stefanii Kapuścik.
[9] Zob. relację Julii Kociszewskiej.
[10] Zob. relację Jana Sypuły.
STRONA GŁÓWNA